Posty

Wyświetlanie postów z 2017

Niemieckie pociągi i problemy techniczne

Obraz
" Pogoda tego dnia do najładniejszych nie należała, pochmurno i deszczowo, ale obsługa pociągu najwyraźniej była innego zdania bo klimatyzacja chłodziła porządnie. Z początku dało się jakoś wytrzymać, ale po godzinie odmarzały nam nogi. Pani sprawdzająca bilety troszkę wyśmiała moją sugestię przykręcenia chłodzenia, mimo że pasażerka obok również przyznała że ciepło to tu nie jest. No nic, jednak mogłem wziąć ciepłe skarpetki..."

Do utraty sił, czyli 266 km jednego dnia

Obraz
''Przekonałem się że nie zawsze obawy które nas tak blokują by udać się w niektóre rejony są słuszne, bo nasze wyobrażenia całkowicie odbiegają od obrazu jaki spotykamy na miejscu. Nauczyłem się jak ważne jest przełamywanie się i udawanie się tam gdzie nie mamy już sił, że każdy taki wysiłek będzie nagrodzony i odczujemy z niego satysfakcję. Rozmawianie z innymi ludźmi, z rowerzystami, z przypadkowo napotkanymi osobam, w ten sposób człowiek zupełnie inaczej postrzega swoją podróż, inaczej poznaje napotkane społeczeństwo, czuje że w tej podróży tak naprawdę nie jest sam...''

Pociąg do morza

Obraz
''Molo prowadzące ku wejściu do portu. Stosunkowo cienki pas betonu na który co rusz rozlewały się fale, wiedziałem że po prostu muszę tam pojechać. Jednakże nie chciałem mieć znów mokrych butów i ubrań. Co zrobiłem? Ciepłe ubrania które miałem na sobie i buty, schowałem do sakw i upewniłem się że są szczelnie zamknięte. Na nogi założyłem japonki, skorzystałem też z kurtki przeciwdeszczowej i ruszyłem tam gdzie wiedziałem, że jak teraz nie pojadę, to mogę już nie mieć okazji...''

Gdzie kończy się ląd,tam słychać szum morza

Obraz
"Wciąż wiał zimny wiatr, ten sam który towarzyszył mi cały dzień. Na koniec dnia deszcz odpuścił i teraz mogłem stać patrząc na złociste morze i chylące się ku zachodowi słońce. Dotarłem tam gdzie kończy się ląd i słychać szum morza..."

Zapał nie zamarza w okolicach zera

Obraz
"Na pomoc w polepszeniu nastroju przyszły mi twarogowe batoniki. Spotkałem się już z nimi na Białorusi i były przepyszne. Na Łotwie wprawdzie nie kosztowały 15 groszy tylko około 1,5 złotego, ale i tak było warto. Wybrałem moje ulubione z kawałkami galaretki i jakieś cytrynowe. Jednak stojąc przy kasie złapała mnie obawa...czy aby na pewno te cytrynowe to nie jakiś wkład zapachowy do samochodu? Jakaś naklejka z samochodem na opakowaniu, design opakowania też jak jakaś pachnąca kostka...zacząłem kurczowo szukać wartości kalorycznej na opakowaniu..." Dzień 3, Gatauciai-Riga, 118km Jak ja się cieszę że kupiłem nowy śpiwór. Temperatura w nocy spadła do 2 stopni w pomieszczeniu i wolę nie wiedzieć ile było na zewnątrz... Gdy rano wstałem było 5 stopni i mgła. Zjadłem śniadanie, spakowałem się i opuściłem obozowisko. To był pierwszy raz gdy zdecydowałem się na założenie termiki. Posprzątałem po sobie cały bałagan, przykręciłem spowrotem przedłużacze i ruszyłem do bramy wyj...

Cichy zapada zmrok, idzie już ciemna noc...

Obraz
"Wiele osób słysząc że wybieram się sam na taką wyprawę, pytało czy się nie boję. Owszem, na początku się bałem i spędziłem sporo czasu czytając relacje innych osób, oraz informacje o zagrożeniach. Tym co mnie uspokoiło było relacja kobiety, która samodzielnie przejechała trasę z Tallina do Polski. Skoro jej nic się nie stało, to mi też się nie stanie. Jednakże jadąc przez Litwę i co jakiś czas spoglądając na drogowskazy podziurawione z karabinu, powoli rozumiałem obawy i opinie jakie można było usłyszeć o tych terenach..." Dzień 2, Kaunas-Gatauciai, 136km Rankiem obudził mnie deszcz i wiatr który wiał przez szczeliny w konstrukcji. Wiedziałem że muszę zmienić sposób rozbijania plandeki, ponieważ wilgotna plandeka szarapana przez wiatr, regularnie ocierała się o mój śpiwór. Chciałem wstać z samego rana ale w wyniku niespodziewanych opadów, postanowiłem pospać chwilę dłużej. Po wstaniu, zjedzeniu śniadania i odbyciu całej porannej rutyny, wyruszyłem pełen nadzieji.  Po...

Litwo, Ojczyzno moja!

Obraz
"Podróżowanie samemu jest...no właśnie...jakie? Po prostu totalnie inne? Nie umiem tego ubrać w słowa. Każda decyzja zależy tylko od Ciebie i dotyczy tylko Ciebie. Na początku trudno mi było podejmować niektóre decyzje, nie wiedziałem na ile mogę sobie pozwolić na zboczenie z drogi, czy to już właściwy moment na przerwę, czy warto się zatrzymać i zrobić zdjęcie? "

Skleja nawet złamane serca/ Sticks together even broken hearts

Obraz
O czym mowa?  Oczywiście o kleju błyskawicznym znanym wszystkim jako "kropelka", "super glue" czy po prostu cyjanoakryl. Każda osoba która nawet nie miała nigdy okazji używać cyjanoakrylu, wie doskonale jedną rzecz: po użyciu będzie się miało sklejone palce. Ale czy aby na pewno tylko palce? Czy cyjanoakrylem można skleić złamaną kość lub serce? 

Czas przygotowań cz. 1/ Preparation Time pt. 1

Obraz
Już w harcerstwie miałem zwyczaj porządnego planowania wypraw na długo przed ich rozpoczęciem. Przede mną najdłuższa i najbardziej wymagająca wyprawa w moim życiu. W obliczu tak wielkiego wyzwania jeszcze nie stałem dlatego przygotowania zaczęły się ponad pół roku przed wyruszeniem w przygodę mojego życia. Jaki jest plan?

Pożegnanie jesieni / Farewell autumn

Obraz
/Październik 2016 r./ Po sierpniowej wyprawie do Zamościa mój głód pokonywania kilometrów był wciąż niezaspokojony. Marzył mi się jeszcze przed końcem sezonu jakiś długi jednodniowy wypad, na którym będą tylko ja, mój rower i moje przemyślenia. Jednak gdy zaczął się nawał pracy na studiach, moje marzenie o jeszcze jednej wyprawie tego roku zaczęło szybko uciekać. Nie pozostało mi już nic jak wsiąść na rower i rozpocząć pościg...

Gwóźdź programu/ Highlight(nail) of the programme

Obraz
Gwóźdź to takie pocieszne akcesorium metalowe, potencjał jaki mieści się w tym zazwyczaj cieniutkim kawałku stalowego drutu jest naprawdę ogromny. Pewnie nigdy nie przyszło Ci się zastanawiać czemu  gwoździe działają lub jak można zwiększyć ich potencjał? Z czego je robiono kiedyś a z czym mamy do czynienia dzisiaj? Czemu moja historia zaczyna się od gwoździ i czemu dzisiejszym ''gwoździem programu'' jest zwykły gwóźdź...

Nowy w zastępie/ New one in unit

Obraz
/Listopad 2008r./ Moje początki w harcerstwie to taka osobista "Opowieść Wigilijna". Wprawdzie nie działo się to w czasie nocy wigilijnej ani nawet w jej okolicach, a wszystko zaczęło się 18.11.2008 roku, dnia kiedy harcerze z mojej przyszłej drużyny obchodzili wigilię w harcerskim gronie. Miałem 11 lat, dużo kilogramów nadwagi, nie wiedziałem o harcerstwie praktycznie nic, a jednak, jakoś tam trafiłem. Jak? Czytajcie...

Cel bloga/ Blog's destination

Pewnie jak większości ludzi piszących blogi, mi również zajęło trochę czasu uświadomienie sobie, po co właściwie chce prowadzić bloga i o czym chciałbym na nim pisać. Gdy już rozważyłem wszystkie za i przeciw, stanęło na tym że blog będzie o moich pasjach. Będę pisał o nowych doświadczeniach lub wydarzeniach które mnie spotkały w ramach mojej pasji. Fundament blogu został wylany pod 5 kolumn na których będzie się on opierał. Liczę że w przyszłości pojawią się w moim życiu kolejne wielkie pasje, kolejne kolumny...

O mnie/ About me

Drogi czytelniku Właśnie jakimś cudem trafiłeś na mojego bloga i czytasz moje wypociny, naprawdę nie wiem jak Ci się to udało, ale cieszy mnie to niezmiernie :) Skoro już tu jesteś, poświęć 5 minut na dowiedzenie się gdzie trafiłeś, może warto zaglądać tu częściej ;) Piotr Rybak. Tak. To właśnie ja. Kim jestem?